English version

sp4jaroslaw.w.interia.pl

 

 

 O NAS

O szkole

Kadra

Kronika
Historia

Patron

 INFORMATOR

Wydarzenia

Plan lekcji

Kontakt z nami

 SERWISY

Świetlica

Biblioteka

Pedagog

Rzecznik Praw Ucznia

 DZIAŁALNOŚĆ

Samorząd Uczniowski

Koła zainteresowań

Gazetka szkolna

Euroczwórka

Sport

 KLASYFIKACJA

Statystyka

Najlepsi uczniowie

Sukcesy uczniów

Złoci absolwenci

 ROZMAITOŚCI

Galeria

40-lecie

Nasze miasto

Bezpieczeństwo

Ciekawe strony

WSPOMNIENIA ABSOLWENTÓW

 

Jestem absolwentką Szkoły Podstawowej nr 4, która tę szkołę przygotowywała do uroczystego otwarcia. Byłam wtedy w trzeciej klasie. Przeprowadziliśmy się z II piętra Szkoły Podstawowej Nr 2 do nowego budynku. Sprzątaliśmy go, myliśmy okna, czyścili podłogi. Wiedzieliśmy, że będziemy mieć dużo więcej miejsca, nowe klasy, korytarze, salę gimnastyczną. Spotkaliśmy też nowych nauczycieli. Bardzo ciepło wspominam moją wychowawczynię Panią Barbarę Kapałę. To ona nauczyła mnie wrażliwości na krzywdę ludzką. Umiała pokazać co dobre, a co złe. Była nasza drugą mamą. Kończąc ósmą klasę wiedziałam, że tracę coś, czego nie odzyskam, ale zachowam na całe życie.

Najmilej wspominam lekcje języka polskiego, prowadzone przez Panią Kogut oraz lekcje języka rosyjskiego prowadzone przez Panią Gilowską. Dzięki czemu otrzymałam dobre przygotowanie filologiczne, które ułatwiły mi naukę w liceum oraz studia filologiczne w Wyższej Szkole Pedagogicznej. Szkoła nauczyła mnie szanować mienie społeczne. Była to nowo otwarta szkoła, która lśniła czystością, była jasna i przestrzenna. Nazywała się wówczas szkołą wiodącą i z tej racji odbywały się częste hospitacje, wizytacje, kontrole wyższych władz szkolnych. Jako uczniowie byliśmy zaszczyceni i dumni uczęszczaniem do nowej „Tysiąclatki”. W szkole panowała serdeczna atmosfera, uczniowie czuli się potrzebni w szkole i chętnie dla niej pracowali. Niezapomniane wrażenie zrobił na mnie strój zalecany przez Dyrekcję w postaci granatowych lub czarnych fartuszków na szelkach, które w połączeniu z biała bluzką stanowiły prawdziwy strój uczniowski. Uczęszczanie do Szkoły Podstawowej Nr 4 bardzo mile wspominam.

Zawsze przyjemnie wspominam czas mojej nauki w Szkole Podstawowej Nr 4 w Jarosławiu. Przyjemna, serdeczna atmosfera zarówno w środowisku dzieci jak również w relacji nauczyciel – uczeń. Bardzo serdecznie wspominam moją wychowawczynię Panią Wandę Kogut, jak też Panią od historii – Barbarę Kapałę i Panią od biologii – Irenę Jamróz. Nauka w tej szkole dała mi dobry start w dorosłość. Zostałam dobrze przygotowana do egzaminu do szkoły średniej. Bez problemów dostałam się do Liceum Ogólnokształcącego im. M. Kopernika, gdzie dzięki zdobytej już „solidnej bazie” nauka nie sprawiała mi trudności.

Moje wspomnienie o Szkole Podstawowej Nr 4 w Jarosławiu, wspomnienie o nauczycielach, którzy w latach 1969-77 byli w niej. Pisząc o tych właśnie nauczycielach nie śmiem użyć określenia, że pracowali w niej. Nie potrafię pisać o Ich byciu w szkole w kategoriach pracy, bo tak naprawdę to w szkole spełnili Oni swoje życiowe powołanie. To dzięki nauczycielom, w szkole panowała atmosfera życzliwości, tolerancji i podmiotowego traktowania ucznia. Atmosfera dobrej, efektywnej pracy, która powodowała, że mówiło się o szkole jako o najlepszej w mieście. Dumna byłam z faktu uczęszczania do tej szkoły i to ciepłe uczucie towarzyszy mi do dzisiaj, kiedy opowiadam gdzie pracuję. To tutaj nauczyłam się wiary we własne możliwości, bo otoczona byłam zainteresowaniem i życzliwą aprobatą dla moich może nawet niewielkich osiągnięć. Serdecznie motywowana przez nauczycieli, dyskretnie a skutecznie wspomagana oraz doceniona w swej uczniowskiej pracy, odważyłam się po latach być nauczycielem. To właśnie moi pierwsi nauczyciele ze szkoły podstawowej byli dla mnie wzorami osobowymi. To Oni tak dalece i pozytywnie zaważyli na moich losach życiowych, że dzisiaj jestem nauczycielem. Z ogromnego upodobania sobie, polubienia Ich i chęci naśladowania.  

Znalazłam się w szkole w momencie, gdy po raz pierwszy otworzyła swoje drzwi dla nas, uczniów z różnych szkół Jarosławia. Była szkołą-tysiąclatką, czystą, przestronną, nowoczesna. Pamiętam naszą wychowawczynię Panią Dyrektor Lenartową, kiedy osłaniając ręką szyję i ochraniając w ten sposób struny głosowe wykłada język polski i wypisywała na tablicy nieskończone ilości tabelek z gramatyki i ortografii. Odkryła w naszej klasie talenty literackie, pamiętała koleje losu każdego ucznia. Mówiła do nas „moje aniołki kochane” i nie wierzyła nigdy w nasze złe intencje.
Pani Kapała, Strada, Ekesowa, Jamróz, Gilowska, Tomaszewska, Kozdęba, Baryła, Filip i Pan Begej z chemii to nazwiska, które wspominam ciepło do dziś. Kojarzą się z życzliwością i opiekuńczością. Mobilizowały do zdrowej rywalizacji, a częste apele starały się o pochwałę dla chętnych do pracy i naganę dla źle zachowujących się. Były fartuszki z tarczą i mundurki galowe, były prywatki w świetlicy na dole, fajne wycieczki, była nauka ale i czas na wspólne spotkania.

Tak myślę sobie, ze całkiem niezła była ta moja szkoła. Przyjaźnie z mojej klasy przetrwały do dziś.

Okres, w którym uczęszczałam do Szkoły Podstawowej Nr 4 to czasy świetności tej szkoły. Pod wieloma względami była to placówka najlepsza w mieście Jarosław, a często i województwie przemyskim. Uczniowie tej szkoły zdobywali laury  na olimpiadach przedmiotowych i zawodach sportowych. Z wielkim rozrzewnieniem wspominam moja pierwszą wychowawczynię Panią Teresę Kotowicz, która była dla nas bardziej Matką aniżeli surową nauczycielka, dla Niej nie było dzieci słabych i leniwych. Były dzieci mniej zdolne, które należało otoczyć szczególną opieką. Dla nich właśnie Pani Kotowicz, a później Pani Klimczak, Pani Marczyk, Pani Kapała, Pani Stelmachniewicz czy wielu innych nauczycieli poświęcało swój wolny czas, by choć w części dorównywali pozostałej klasie. To byli wspaniali pedagodzy, którzy doskonale potrafili organizować nam wolny czas, ucząc nas ofiarności, poświęcenia, rozwijania przyjaźni. To co najbardziej zapamiętałam z tamtego okresu to wspaniała atmosfera szkoły, w której uczeń czuł się jak w domu i zawsze mógł liczyć na pomoc nauczyciela. Podstawową dewizą, którą wyniosłam ze szkoły to: „nie skreślaj nikogo, choćby wydawał się najbardziej złym człowiekiem. Istnieje wiele ścieżek życia, którymi możesz takiego człowieka wyprowadzić na prostą. Tą dewizą kieruję się w swoim codziennym życiu.

Jestem jedną z najmłodszych absolwentów Szkoły Podstawowej Nr 4 w Jarosławiu, Od trzech miesięcy chodzę do nowej szkoły i mogę już teraz zauważyć spore różnice występujące między nimi jak również pewne podobieństwo.
Czwórka - bo tak ją nazywamy między sobą, to szkoła bardzo przyjazna dla uczniów, Nauczyciele zawsze uzgadniali z nami daty sprawdzianów czy klasówek, Tylko kartkówki były dla nas zaskoczeniem, Byli dla nas życzliwi, pomocni, co nie znaczy, że tolerowali złe zachowania, wybryki i lenistwo. Najmilej wspominam klasowe wycieczki i swoją wychowawczynię  Panią L, Wojtynę.

Bardzo miło i ciepło wspominam Szkołę Podstawową nr 4 do, której uczęszczałam. Miałam w niej, wtedy dużo koleżanek i kolegów, oraz wspaniałych nauczycieli. Oprócz chodzenia na lekcje, czas wolny od zajęć spędzałam z koleżankami z klasy, chodziliśmy na różne kółka zainteresowań, na treningi piłki ręcznej. Również z naszą wychowawczynią i innymi nauczycielami jeździliśmy na wycieczki i rajdy rowerowe. Podczas tych wycieczek mogliśmy zwiedzić dużo miejsc i zabytków. Trochę było mi smutno opuszczać szkołę podstawową, w której czułam się tak dobrze i mogłam dzięki niej coś w życiu osiągnąć. Wyniosłam z niej dobre wychowanie i zasady, które mogły mi służyć w dalszej nauce, a później w dorosły życiu.

Do Szkoły Podstawowej nr 4 im. Stefana Żeromskiego chodziłem w latach 1965 – 1971. była to najpiękniejsza i najbardziej nowoczesna szkoła w tych czasach. Wybudowana była jako szkoła pomnik na 1000 – lecie państwa polskiego, które chrzest przyjęło w 966 roku. W roku szkolnym 1965/1966 było uroczyste rozpoczęcie nauki w tym budynku, przy ulicy Żeromskiego. Do tej szkoły zostałem przeniesiony w związku z rejonizacją, ze szkoły nr 3 przy ulicy Spytka, po ukończeniu drugiej klasy. W szkole tej znajdowały się przestrzenne, jasne klasy wyposażone w nowoczesne pracownie do różnych przedmiotów. Najbardziej utkwiła mi pracownia fizyko – chemiczna, w której przeprowadzane były różne doświadczenia, a których nie przeprowadzano w innych szkołach. Kadra nauczycielska była bardzo dobrze przygotowana, dzięki czemu szkoła była „szkołą nr 1” w Jarosławiu. Uczniowie kończąc tę szkołę bez żadnych problemów dostawali się do szkół średnich i podobnie bez problemów kontynuowali ta naukę. Uczniowie naszej szkoły brali udział w olimpiadach z różnych przedmiotów i zajmowali dobre, wysokie miejsca. Wielu absolwentów tej szkoły obecnie zajmuje ważne stanowiska. Kolega z ławy szkolnej Hubert Żak jest ordynatorem szpitala , inny był prorektorem UMCS w Lublinie – Marek Kotowski – tragicznie zmarł w wypadku samochodowym. Wspaniałym okulistą jest też Paweł Sobczyński, który wraz ze mną należał do szkolnej reprezentacji w piłce nożnej, najlepszej w tym czasie w Jarosławiu. Dzięki olbrzymiej sali gimnastycznej i poświęceniu pana Pałysa uczniowie byli wysportowani. Języka polskiego uczyła pani Szołomiak a następnie pani J. Małek, matematyki późniejszy, wieloletni dyrektor pan T. Jamróz, fizyki pani Wańkowicz, chemii p. Pakla, historii Barbara Kapała, geografii moja wychowawczyni Irena Tomaszewska, plastyki pani Stopyra, muzyki pani Szykowny – Pałys, zajęć praktycznych Marek Szałapak. Lekcje religii odbywały się w kościele a prowadził je ksiądz Janeczko.
Dziś po 30 latach od ukończenia tej szkoły z wielkim wzruszeniem wspominam lata spędzone w tej szkole a także panią dyrektor Popek – wspaniałego pedagoga. Nie mogę nie wspomnieć nie żyjącego już woźnego szkoły pana Kipera, pilnującego porządku w szatni znajdującej się w piwnicach szkoły, a których dziś już nie ma. Rosnąca przed szkołą wierzba płacząca, oblegana kiedyś przez uczniów obecnie przewyższa szkołę. Podobnie jak dawniej kadra nauczycielska robi wszystko, aby szkoła była na jak największym poziomie. Myślę, że mój syn, który uczy się w tej właśnie szkole, równie miło będzie wspominał lata w niej spędzone.